Wizualizacja jest bardzo często wymieniana, jako narzędzie wspomagające rozwój osobisty. Jeżeli o mnie chodzi, to od lat zagadnienie to przewijało się przy analizie tematyki motywacyjnej czy chociażby ograniczenia stresu towarzyszącemu transakcjom giełdowym. Nigdy jednak nie traktowałem tego poważnie, aż do czasu.

Chcąc rozwijać swój warsztat mówczy, natknąłem się na pozycję Berta Deckera, trenera managerów, polityków czy ekspertów PR. Na swoich mowach zarobił setki milionów i pozyskał sympatię tysięcy odbiorców, zatem mogę go nazwać autorytetem w tej dziedzinie. Książka nosi tytuł – a jakżeby inaczej – „Wystąpienia publiczne” i poza wszelkimi innymi kwestiami wskazuje wizualizację, jako sposób na ujarzmienie mózgu nowoczesnego (świadomego) przez mózg pierwotny (nieświadomy).

Sposobów wizualizacji jest mnóstwo, dlatego nie będę tracił czasu na przytaczanie jej przeróżnych wariantów. To co jest istotne dla każdego, kto stoi przez pytaniem: „wizualizować czy nie wizualizować?”, to uprzednia odpowiedź na pytanie: „czy to działa?”. Na tym właśnie skupię się poniżej.

„Umysł nie jest w stanie odróżnić rzeczywistego doświadczenia od wyrazistego wyobrażenia”
Maxwell Maltz, autor książki Psychocybernetyka

Po przeczytaniu powyższego zdania większość powie zapewne, że jest to bezsens, skoro np. nie będę bał się czegoś, co sobie na poczekaniu wymyślę. No ale czy na pewno tak właśnie jest? Proszę zamknij oczy i wyobraź sobie, że stoisz na dachu największego wieżowca na którym zdarzyło Ci się być, a następnie zobacz oczami wyobraźni jak zbliżasz się do krawędzi i wyglądasz w dół!

Przeprowadź to ćwiczenie w myślach, uważnie skupiając się na każdym szczególe, a zapewne poczujesz co mam na myśli.

Masz już wstępne wyobrażenie (trafne słowo prawda?) tego co może zdziałać wizualizacja. Co prawda może być też tak, że nie masz lęku wysokości i duża odległość między Tobą a chodnikiem nie robi na Tobie wrażenia. Spróbujmy więc inaczej.

Odpowiedz w myślach na pytania (najlepiej wykonaj ćwiczenia analogiczne do powyższego):

1. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się bać podczas oglądania horroru lub dobrego thrillera?
Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to dlaczego tak było, skoro dobrze wiesz, że film jest fikcją?!

2. Czy obudziłeś się kiedyś zlany potem po koszmarze z sercem w gardle i radością, że już po wszystkim?
Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to jaki jest tego powód, skoro dobrze wiesz, że sen jest wytworem Twojej wyobraźni?

3. Czy nie odczuwasz żadnych reakcji, gdy pomyślisz o potrzebie obrony w przypadku ataku na ulicy (Ciebie lub bliskich) lub też wchodząc (potencjalnie) na ring, gdzie należałoby stawić czoła przeciwnikowi?

Nie rozumiem też dlaczego odczuwasz jakiekolwiek emocje chociażby w następstwie czytania tego tekstu, skoro to wszystko tylko słowa.

Jestem pewien, że udało mi się wskazać chociażby jeden z aspektów, który do Ciebie przemawia. Nie chodzi już nawet o to, że można opanować stres podczas wystąpień publicznych, przepracować w myślach spotkanie czy przećwiczyć trudną sytuację. Chodzi o to, że myśli mają moc, a skoro nasz umysł może mieć czasami problemy z rozróżnieniem fikcji od rzeczywistości, to czemu nie wykorzystać tego na swoją korzyść?!

Osobiście stosuję wizualizację w dwóch sytuacjach. Tuż przed realizacją zadania, które ma dla mnie duże znaczenie (wyobrażam sobie cały przebieg, zachowanie moje i osób z otoczenia, a nawet wypowiedziane słowa). A także przed położeniem się spać, gdy chciałbym odbyć wirtualny odpowiednik treningu fizycznego (chcąc opanować motorykę) czy też zwyczajne powtórzenie w myślach czynności na której opanowaniu mi zależy.

Zdaję sobie sprawę, że nie do każdego przemawia temat wizualizacji, gdyż podobnie było i ze mną. Wiem jednak, że wielu poczuje siłę tego narzędzia, gdy spróbuje kilka razy zastosować je na swojej skórze. Opanowanie stresu czy trening – bez znaczenia, ważne aby tylko spróbować i poczuć moc!