Proces realizacji celów wiąże się z ustalaniem zadań, które doprowadzają do ich osiągnięcia. Można wykonywać jedno zadanie po drugim, ale można też podejść do tematu wielowątkowo. W dziedzinie interdyscyplinarności naturalnym jest ten drugi stan. Wielozadaniowość (ang. multitasking) określa stan w którym nie tyle wyznacza się wiele zadań jednocześnie, co próbuje osiągnąć kilka celów w tym samym czasie. Odpowiednie zrozumienie tej subtelnej różnicy pozwala nie wpaść w pułapkę strachu przed zbyt wysoką liczbą zadań, jakie chcielibyśmy wykonać w jednym czasie.

W świetle tradycyjnej teorii multitaskingu, wielu z nas myśląc o niej przypomina sobie sytuacje w których w czasie rozmowy z drugą osobą próbowaliśmy dokończyć jednocześnie pisanie wiadomości tekstowej lub też w trakcie wykładu próbowaliśmy opracować tekst z innego przedmiotu. Napisałem „próbowaliśmy”, jednak mogło się okazać, że czynność ta za ostatecznie zakończyła się sukcesem. Nie taki stan jest jednak podejściem wielozadaniowym w kontekście interdyscyplinarnej realizacji zamierzonych celów. Będzie nim umiejętność takiego rozdysponowania swoim czasem, aby wystarczyło go na równoległe prowadzenie różnych wątków jednocześnie.

Najlepszym przykładem multitaskingu wysokich lotów jest sytuacja, gdy realizujemy jednocześnie różne cele zarówno pochodzące z życia zawodowego, prywatnego, pasji, jak również rozwoju osobistego. Najczęstszym argumentem wykorzystywanym przy próbie zaprzeczenia zasadności obrania takiego drogi jest wskazanie na brak czasu na postawienie sobie ambitnego celu, a później na jego realizację. Najczęściej jednak problemem są własne ograniczenia, których pozostawienie samym sobie jest o wiele łatwiejsze, niż próba znalezienia rozwiązania. W końcu może chodzić o brak środków na realizację danego planu czy brak zgody partnera na naszą nieobecność. Podanym powodem może być także zdrowie by podjąć się wyzwania lub też potrzeba rezygnacji z codziennych uciech do których się już przyzwyczailiśmy np. częste spożycie sytego deseru, obejrzenie ulubionego serialu czy gra na konsoli. Życie to często handel wymienny i nie powinniśmy o tym zapominać. Zawsze jest coś za coś. Dobrze zatem, aby konsekwencją naszych wyborów był rozwój, a nie stagnacja.

W moim przypadku wielozadaniowość jest podstawą funkcjonowania. Każdego dnia staram się sprostać wyzwaniom, jakie niesie za sobą:

  • opieka nad rodziną
  • praca na wymagającym stanowisku
  • poranny czy wieczorny trening sportowy
  • utrzymanie diety
  • prowadzenie bloga i tematów pobocznych
  • obowiązkowa literatura (prasa, książki)
  • rozwój osobisty (praca nad sobą)
  • inwestowanie (budowa portfela aktywów) i spekulacja (handel walutami)

Wymieniłem tylko kilka podstawowych elementów, które pojawiają się u mnie praktycznie każdego dnia, bez wyjątku. Faktem jest, że to zaledwie część zadań, jakie przed sobą stawiam. Dowodem może być tutaj wiele poprzednich wpisów na niniejszym blogu, które opisują moje perypetie związane z interdyscyplinarnością. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie cztery podstawowe zasady, które mam w pamięci, gdy prowadzę „wielozadaniowe życie”. Oto one:

  1. Wyznaczanie więcej niż jednego celu
    Biorąc pod uwagę noworoczną statystykę, to czasem nawet wyznaczenie jednego celu nie kończy się jego realizacją. Prawda jest jednak taka, że osoby chcące wejść na ścieżkę szybkiego rozwoju nie mogą się porównywać do ogółu, tylko do najlepszych. Skoro najlepsi przedsiębiorcy mogą prowadzić wiele biznesów w różnych branżach, to my powinniśmy umieć wyznaczać sobie kilka celów i motywować się do ich równoległego osiągania.

  2. Naprzemienna stymulacja
    Naturalnym jest, że w danej chwili można mieć nastawienie na robienie jednej czynności, a innej niekoniecznie. W takim przypadku należy przeplatać między sobą te zadania, które dają nam mniej satysfakcji wraz z tymi, które są dla nas bardziej przyjemne.

  3. Szybkie przystosowanie umysłu
    Multitasking nie polega tutaj na wykonywaniu wielu rzeczy jednocześnie, a raczej na przystosowaniu umysłu do szybkiej zmiany sposobu myślenia, gdy przejedziemy do realizacji kolejnego zadania. Trenować możemy przez zabranie ze sobą na sesję czytania literaturę z kilku różnych dziedzin, a następnie na przeczytaniu po wątku z każdej z nich.

  4. Motywacja stosowna do zadania
    Chęć wykonania każdego zadania jest oparta na innych pobudkach. Świadomość tego co nami kieruje daje nam potężne narzędzie. Możemy dzięki niemu określić co jest naszym motorem napędowym, a potem starać się wypracować metodę, która pozwoli nam regularnie podkręcać obroty.

Na zakończenie dodam, że tradycyjny wariant wielozadaniowości jest bezpośrednio związany z obniżeniem efektywności naszych działań. Dlatego też stosowanie tej formy może objawiać się szkodą dla osiągania przez nas wyznaczonych celów. Akceptacja potrzeby realizacji jednej czynności za drugą z innej dziedziny jest naturalnym stanem, który potrafi zwiększyć naszą efektywność. Wprowadzenie odpowiedniego spojrzenia do naszego życia na aspekty multitaskingu może je skutecznie zmienić na lepsze. Wszystko sprowadza się do zmiany podejścia do tematu.