Każdy z nas dziedziczy w większym lub mniejszym stopniu coś po rodzicach czy przodkach. Mogą to być duże uszy, talent do malarstwa czy niski wzrost. Choć może być też zupełnie odwrotnie, gdzie my sami jesteśmy zupełnym przeciwieństwem poprzednich pokoleń.

W przypadku edukacji, a szczególnie finansowej nie jest już tak łatwo. Finansowe DNA, to tak naprawdę wypadkowa naszych doświadczeń, jakie nabywamy w środowisku w którym dorastamy, a później żyjemy. Myślenie w sposób odpowiedni dla osób majętnych jest przekazywany często wraz z kapitałem. Taki start powoduje o wiele większą szansę na osiągnięcie w życiu sukcesu finansowego.

Jak to jest, że znane rody powiązane ze światem finansów, jak chociażby Rockefellerowie czy Rothsildowie w których odpowiednie podejście do pieniędzy jest nauczane od maleńkości – potrafią nieustannie pomnażać swój majątek przez kolejne dekady?! Proces ten jest sukcesywnie kontynuowany, nawet jeżeli raz na jakiś czas pojawi się czarna owca w stadzie, której nadrzędnym zadaniem stanie się przyjemna konsumpcja, aniżeli kumulacja majątku. Co ciekawe druga opcja umożliwia spełnienie tej pierwszej przy jednoczesnej przyjemności z samego generowania.

Dużo częściej zdarza się jednak, że osoby bez odpowiedniego startu finansowego są w stanie osiągać bogactwo, nawet jeżeli po drodze otrą się o bankructwo. Donald Trump jest najlepszym przykładem osoby, która nawet mimo odpowiedniego startu osiągnęła miliardowy (liczony w dolarach) majątek, by następnie wszystko stracić i wyjść na minus. Kolejnym krokiem było odbudowanie jeszcze większego imperium w przeciągu zaledwie kilku lat. Było to możliwe tylko ze względu na odpowiednie myślenie, cechujące ludzi bogatych mentalnie.

Finansowe DNA, podobnie jak tradycyjne można odpowiednio modyfikować. Wszystko po to, aby osiągnąć możliwie doskonałą mieszankę. Jak świat długi i szeroki, niektórzy godzą się na to co dostali od życia, a inni poświęcają życie by osiągnąć więcej.

  • Andrzej

    Wg mnie można się pokusić o tezę, że najczęściej ludzie uważają, że jeżeli nie mają dużego kapitału startowego, to nie ma sensu zabierać się za rozwijanie swojej edukacji finansowej, oprócz tego z moich obserwacji tematyka finansów jest dla wielu ludzi zwyczajnie nudna. Rzeczywiście zajmowanie się finansami zabiera 2 godziny dziennie. Bo jeżeli zsumować przeczytanie artykułów, opinii blogerów, co lepszych komentarzy, nawet podstawowych wykresów liniowych to trochę czasu to zajmie, nawet jeżeli mówimy o jakimś ‚prostym’ problemie tzn. wynajmować mieszkanie / kupić mieszkanie ?
    Z tego co patrzyłem statystyki na temat ilości bankructw konsumenckich związanych z kredytami hipotecznymi to można pokusić się o tezę, że byłoby lepiej dla tych ludzi, gdyby orientowali się w finansach.
    Moi rodzice nie zainteresowali mnie tematyką finansową. Można powiedzieć, że wprowadzili mnie troszeczkę w temat polityki w zarysie.
    Z tego co widzę po sobie, to mój rozwój przebiegał stopniowo i był rozciągnięty w czasie, a przebiegał on od polityki, przez bankiera, do giełdy i w ostateczności do zainteresowania tematem analizy technicznej oraz opiniami blogerów. Przejście do dzisiejszych zainteresowań w moim przypadku trwało przez około dekadę.
    Ale najwięcej czasu na to poszło w ciągu ostatnich 2 lat. Wierzę w to, że czas poświęcony na edukację się opłaci i zrekompensuje straty wynikające z tego, że poświęciłem rozwój pod kątem chociażby obsługi aplikacji 3d.
    Myślę, że dodatkowym problemem z popularnością edukacji finansowej jest zrozumienie, że podstawy znajomości tematyki pomogą uniknąć strat powstałych np. wskutek źle zaplanowanych wydatków inwestycji, czy kredytów.