Otyłość, ograniczona sprawność fizyczna oraz ciągły stres, to problemy z jakim boryka się współczesne społeczeństwo. Na wszystkie te bolączki istnieje lekarstwo, a jest nim bieganie. W ostatnim czasie ta aktywność fizyczna zdobywa szturmem popularność głównie ze względu na niskie wymagania związane ze sprzętem, praktyką oraz miejscem uprawiania. Biegać mogą wszyscy, wszędzie i praktycznie bez przygotowania. No chyba, że mowa o rozgrzewce, która jest obowiązkowa.

Bieg może przybierać formę truchtu, nazywanego fikuśnie joggingiem, szybkiego biegu długodystansowego lub też sprintu. Osobiście biegam już rekreacyjnie od ponad 3 lat, aczkolwiek aktualna średnia prędkość w czasie biegu wynosi przeszło 9km/h, co powoduje, że nie można nazwać już tego joggingiem. Bez względu jednak na nazewnictwo, bieganie rekreacyjne jest zdrowe i daje dużo pozytywnych efektów. Niby nic nowego, jednak już to samo bieganie pod kątem maratonów, wcale nie musi być aż takie zdrowe. Podobnie jest z resztą z triathlonistami dla których bieg to tylko jeden z elementów, równie istotny jak pływanie czy rower.

Osobiście preferuję dwa do trzech treningów biegowych w tygodniu, podczas których każdorazowo przebiegam minimum 5 km i spalam tym samym około 420 kcal. Czas ten pozwala na zebranie myśli po dniu pracy/sesji giełdowej, stanowiąc dla mnie substytut medytacji. W końcu podstawowym jej założeniem jest chęć zagłębienia się w myślach, co w przypadku kilkudziesięciominutowego biegu jest jednym z podstawowych efektów ubocznych. Do tego można spalić kalorie, wytrenować ciało oraz wykorzystać wszelaką negatywną energię. Nic tylko sama słodycz.

Niektórzy preferują bieg przed pracą, niekiedy ze względu na możliwość osiągnięcia wyższych wyników biegowych. Sam badam oczywiście swój progres za pomocą aplikacji Endomondo PRO, jednak moim celem jest interdyscyplinarne wsparcie celów nadrzędnych, jakimi jest rozwój osobisty, a także wprowadzenie działalności biznesowej na jak najwyższy poziom. Tak też bieganie ma stanowić formę resetu na koniec dnia, a nie być celem nadrzędnym, który wypompowuje energię stanowiącą klucz do efektywnej pracy w ciągu dnia.

Zaczynałem od 500 m wokół osiedla, by dojść do poziomu 10-12 km, które staram się włączać najlepiej w każdym tygodniu do planu treningowego. W sytuacji kiedy trening siłowy stanowi dodatkowy element rozwoju sportowego, cel dłuższych wybiegań odsuwany jest niekiedy na dalszy plan. Wszystko opiera się bowiem na priorytetach, czego efektem jest sytuacja w której bieganie – podobnie jak wiele innych przerywników – nie może zabierać zbyt dużo czasu.

Niekiedy wystarczy mi pół godziny interwałów na bieżni, by wykonać założony cel treningowy, jednak zawsze pamiętam, że bieg ma być formą medytacji podczas której mogę wesprzeć cały projekt rozwoju interdyscyplinarnego. Wszelkie pozytywne efekty uboczne są jedynie nagrodą za włożony wysiłek.

  • Rapax

    Mogę tylko podpisać się pod tym tekstem obiema rękami… i jeszcze nogą :) Sam biegam już od ponad 5 lat i w moim przypadku jest to obecnie główny sposób na odreagowanie stresów a jednocześnie naprawdę pomaga jeśli ktoś spędza dużo czasu przy komputerze i narzeka na różne przypadłości z tym związane. Generalnie świetna metoda „ładowania baterii”. Jeśli natomiast chodzi o rozwój osobisty to uważam, że zwiększanie własnej sprawności fizycznej bardzo pomaga w wyrabianiu różnych cech charakteru np. pewności siebie czy bycia konsekwentnym w działaniu i chociażby z tego względu warto coś robić w tym kierunku ale jest też takie powiedzenie że „Twoje Ciało to Twoja Świątynia” więc nawet gdyby chodziło tylko o samą sprawność i nic więcej to dalej jest to istotny element samorozwoju.