Przyszedł 2015 rok! Wraz z nim noworoczne postanowienia, gdzie do najpopularniejszych należą odchudzanie czy rzucenie palenia. W moim przypadku jest to chęć nauki kolejnego języka, gdyż o stan zdrowia dbam każdego dnia, a używki nie są moją słabą stroną. Równie często jak kwestie rozwojowe lub zdrowotne – pojawiają się w tym kontekście cele finansowe. Chęć zarabiania pieniędzy jest nieodłącznym elementem w branży rozwoju osobistego, zarówno jeżeli chodzi o chcących się rozwijać, jak i tych, którzy korzystają na tej chęci przez stworzenie mniej lub bardziej przydatnych produktów czy usług, mogących wspomóc różnorodne procesy. Jako, że ten blog – przynajmniej na razie – nie zawiera treści marketingowych, można zakładać, że moje stanowisko będzie w zakresie rozwoju osobistego pozbawione naleciałości komercyjnych, chociaż w odniesieniu do mojej wieloletniej działalności, jako przedsiębiorca internetowy dla którego copywriting odgrywa istotną część działalności marketingowej, to mogę być nieobiektywny.

Wspominałem już o tym, jak zwiększyć skalę swojego biznesu – pomagając innym. Celem w wielu przypadkach nie musi być chęć zarobku, a właśnie dodatkowa misja, jaka kieruje nas każdego dnia. Z drugiej strony altruizm nie jest dla wielu z nas jedynym motorem napędowym i nie ma w tym nic złego. Naturalnym jest, że każdy z nas zastanawia się nad tym jak przetrwać. Na początku drogi rozwoju ma to o wiele większe znaczenie, bowiem ciężko jest za sprawą swoich działań chociażby opłacić każdego miesiąca czynsz za mieszkanie. W późniejszym etapie celem jest utworzenie buforu bezpieczeństwa w postaci dodatkowych środków czy nadwyżki na ekstrawaganckie przyjemności będące nagrodą za długoterminową pracę, która przyniosła zakładany skutek finansowy. Ważne w procesie dążenia do zaspokojenia swoich celów zawodowych, biznesowych czy osobistych jest przyjęcie takiej drogi, która nie tylko będzie w stanie przynieść korzyści w postaci odpowiedniej ilości gotówki ale również stanowiła wyzwanie, którego chęć osiągnięcia będzie napędzała nas każdego kolejnego dnia. Wielu wyczynowych sportowców, którzy zarabiają astronomiczne kwoty za swoją grę, po prostu kocha swoje zajęcie i chce być w niej najlepsza.1 Gdyby ich motorem napędowym była jedynie kasa, to większość wypaliłaby się zaledwie kilka rozgrywek po podpisaniu korzystnego kontraktu i ciężko byłoby oczekiwać jego ewentualnego przedłużenia.

Skoro jesteśmy już przy Nowym Roku, kiedy to większą uwagę zwraca się na przemijający czas, wspomnę, że jestem fanem motywów związanych z podróżami w czasie oraz ogólnie pojętą teorią względności w jej czysto popularno-naukowej formie. Nie jestem fizykiem, toteż rozważania, których podłożem są wzory matematyczne nie są obszarem moich zainteresowań. Niemniej jednak film pt. Przeznaczenie (ang. Predestination) z 2014 roku w którym zagrał Ethan Hawke, przedstawia scenę w której grany przez niego bohater wskazuje na potrzebę posiadania w życiu celu przez każdego człowieka. Nawiązując luźno do tego stwierdzenia, to nawet nie miłość czy pieniądze są naszym pragnieniem ale chęć zrealizowania wyznaczonych zamierzeń. To jaki będzie nasz cel zależy już tylko od nas, jednak dobrze byłoby, gdybyśmy pamiętali, że pieniądze są jedynie efektem ubocznym całego procesu i wtedy, gdy nie są celem samym w sobie – mamy szansę na pełne życie. W przeciwnym razie nawet osiągnięcie majątku wcale nie musi dać nam satysfakcji, a pustka która miałaby zostać wypełniona przez osiągnięte zasoby kapitałowe – pozostanie niezmienna.

 


1. Wykorzystałem pojęcie gry, bowiem najwyższe wynagrodzenie w sporcie spotykane jest najczęściej przy okazji gier zespołowych lub przynajmniej w odniesieniu do golfa, który pomimo, że jest rozgrywką indywidualną, to nadal pozostaje grą.