Czas to pieniądz. Wie o tym każdy, kto ma płaconą stawkę godzinową. Będąc na etacie swój wolny czas możemy sprzedać pracodawcy pakietowo za ustalone odgórnie wynagrodzenie wraz z wszelkimi dodatkowymi świadczeniami. Podobnie funkcjonują różnego rodzaju kontakty czy umowy zlecenia w których nie jest wskazana liczba godzin niezbędnych do przepracowania.1 Nawet umowa o dzieło oznacza sprzedaż swojego czasu na rzecz innej osoby czy podmiotu, gdzie bez względu na to jak długo zajmie nam utworzenie owego dzieła – rezygnujemy z własnej wolności w celu osiągnięcia korzyści lub też potrzeby posiadania jakiegoś zajęcia.

Telewizja czy Internet, to podstawowe ze znanych współczesnej ludzkości „czasopożeraczy”. Jeżeli chodzi o to pierwsze, które towarzyszy nam od dłuższego czasu niż sieć, to w Polsce w ostatnich latach spędzaliśmy przed ekranem powyżej 4 godzin na dobę. Oznacza to, że jedną szóstą dnia tracimy na bezowocne patrzenie się w pudło, które nic nie daje nam w zamian. Mówi się, że nawet sieć potrafi stanowić lepszą alternatywę dla telewizji. Idąc przez centrum handlowe i obserwując co dzieje się w części gastronomicznej w której czas spędzają nastolatki – powątpiewam w prawdziwość tych słów. Siedząca przy stole przyszłość naszego narodu (zakładam jednak, że jest to globalna tendencja) nie odzywa się do siebie wzajemnie, pomimo faktu, że spędzają czas w grupie znajomych. Każde z nich funkcjonuje samotnie ze spuszczoną w dół głową, obserwując co dzieje się aktualnie na Facebook’u. Nie twierdzę, że FB nie może stanowić uzupełnienia pewnej funkcjonalności lub nawet rozszerzenia pewnych form komunikacji, jednak źle się dzieje, gdy obserwujemy spłaszczenie relacji społecznych wśród młodych ludzi. W Japonii młodzież tego pokroju nazywana jest pokoleniem head down (z ang. głowy w dół) z uwagi właśnie na ciągłe spoglądanie na urządzenia mobilne.

Osobiście od lat jestem fanem gamingu i lubię od czasu do czasu włączyć konsolę, aby przejść misję w jakiejś nowej przygodówce lub też wykorzystać komputer do podobnej rozgrywki i powalczyć z przeciwnikami w kolejnej z odsłon gry Counter-Strike. Miałem nawet znajomych dla których gry były na tyle poważnym zagadnieniem, iż stanowiły one ścieżkę rozwoju dla ich życiowej kariery. Analizując to zagadnienie można łatwo popaść z skrajność, gdyż istnieją na świecie zawodnicy, którzy sponsorowani są przez firmy komputerowe lub też zewnętrznych inwestorów. Dla tych osób realizowanie się za pomocą rozgrywki online nie stanowi problemu w kontekście codziennego przeznaczania swojego wolnego czasu na pracę. To, że osób dla których może to stanowić faktyczne źródło dochodów pozwalające na utrzymanie się przez dłuższy czas jest zaledwie garstka, to już inna sprawa. Osobiście jednak bardzo szybko zauważyłem, że budowanie swojego CV na bazie uczestniczenia w turniejach gier online lub też rozgrywek pokera niekoniecznie stanowi dobre rozwiązanie. Nie zmienia to faktu, iż znam kilku zawodowych pokerzystów, którzy nie wychodząc nawet z domu potrafią wygrywać turnieje online w których nagrodami głównymi są dziesiątki tysięcy dolarów (plus minus kilka zer). Warto tutaj pamiętać, że ostatnio tego typu rozgrywki są w Polsce nielegalne.

Chciałbym zakończyć wspominając o najważniejszym z pożeraczy czasu, który po cichu zabiera nam cenne godziny każdego dnia. Zagadnienie to miało stanowić podstawę niniejszego artykułu, jednak uznałem, że spłaszczę je na rzecz dłuższego wstępu. Otóż tracenie czasu na zbyt długie spanie jest podstawowym błędem popełnianym przez osoby pragnące coś w życiu osiągnąć. Paradoksalnie zbyt krótki sen też jest często wybieranym celem przez maniaków rozwoju osobistego. Może mieć z tym związek fakt, iż tak wielki człowiek jak Napoleon Bonaparte lub też nieco mniej znaczący historycznie, jednak liczący się przedsiębiorca Donald Trump – deklarowali spanie po 4 godziny na dobę, jako podstawę swojego sukcesu. Osobiście powątpiewam w możliwość działania efektywnie przy tak krótkim czasie snu, toteż każdego dnia staram się spać pomiędzy 7 a 8 godzin.

W odniesieniu do snu, to praktycznie każdego dnia udaje mi się realizować swoje zamierzenia mając na uwadze dwa podstawowe punkty:

  1. Spanie dłużej niż 8 godzin na dobę jest nieefektywnym z punktu widzenia fizjologii człowieka gospodarowaniem swojego czasu
  2. Spanie krócej niż 7 godzin na dobę przez dłuższy czas potrafi znacząco wpłynąć na zmniejszenie efektywności w ciągu dnia

W odniesieniu do odpowiedniego gospodarowania czasem wyznaję kilka podstawowych zasad do których dodałem także kilka pobocznych z uwagi na kierunek w jakim podążył ten tekst:

  1. Przyjemności przychodzą dopiero wtedy, gdy podstawowe cele odnoszące się do rozwoju i zabezpieczenia egzystencji swojej wraz z rodziną
  2. Czas przeznaczany na przyjemności powinien stanowić część tygodniowego planu zajęć
  3. Sprzedaż swojego czasu nie jest niczym złym, nawet jeżeli wierzymy w siłę biznesu czy inwestowania (poziom aktywów niezbędny do uzyskania statusu rentiera jest większy, niż mogłoby się początkowo wydawać)
  4. Internet nie jest zły, jeżeli umie się go wykorzystywać do realizacji swoich celów rozwojowych
  5. Telewizja, no cóż – jest zła, jednak czasami okazuje się złem koniecznym
  6. Gry konsolowe/komputerowe nie są tylko dla dzieci, aczkolwiek potrafią zabierać zbyt dużo czasu, toteż trzeba na nie uważać podobnie jak na telewizję

Wiele osób na świecie decyduje się każdego dnia na zmianę swojego życia. Znaczna ich część podejmuje walkę w której nagrodą jest odszukanie lepszego ja, a także niezmiernie satysfakcjonującej nas wolności. Niestety znaczna część społeczeństwa decyduje się na marnowanie czasu, którego bądź co bądź nawet nie można potem odkupić. Jesteśmy w stanie oszczędzać go na różne sposoby – wybierając chociażby szybsze środki transportu – jednak nigdy nie będziemy mogli dokupić sobie nawet kilku godzin do swojego zegara odliczającego pozostały nam czas na planecie Ziemia (ewentualnie w niedalekiej przyszłości Mars). Czas jest bardzo cenny i tylko od nas zależy czy zmarnujemy go popełniając podstawowe błędy czy też wykorzystamy go na swoją korzyść i zainwestujemy we własny rozwój.

 


1. Umowy zlecenia nie mogą nosić znamion umowy o pracę, gdzie wskazane są m.in. stanowisko, wynagrodzenie zasadnicze (miesięczne), miejsce i czas wykonywania pracy pod kierownictwem. W przypadku kiedy punkty te będą wymienione w umowie zlecenia – stanowić będzie ona mimo wszystko umowę o pracę.

  • Artur

    Brawo Rafał!
    Kawał dobrej roboty z tym blogiem- sporo ciekawych artykułów i widzę, że wciąż się rozkręcasz.
    Wpisuję Twój blog na „listę śledzonych”
    Pozdrawiam;)
    Artur Z