W biznesie oraz na rynkach finansowych mamy do czynienia z dwiema skrajnymi szkołami. Po jednej stronie stoją zarządzający, którzy wszystko robią zgodnie z wyczuciem i poddają subiektywnej ocenie niemal każde swoje działanie. Podczas, gdy z drugiej strony mamy do czynienia z analitykami, którzy chłodno kalkulują wszystkie decyzje, podpierając je często jedynie danymi statystycznymi. Jak się okazuje skrajność nigdy nie jest dobrym pomysłem, co też postaram się udowodnić w ramach dzisiejszego wpisu.

Podkreślanie potrzeby posiadania w zasobniku każdego rozwijającego się managera zarówno umiejętności miękkich, jak i twardych jest już przeżytkiem. Wiadomo bowiem nie od dzisiaj, że w biznesie trzeba potrafić tego samego dnia przeprowadzić trudną rozmowę z kontrahentem czy współpracownikiem, jak również rozprawić się ze szczegółowym raportem zawierającym szereg danych liczbowych. Prawda jest jednak taka, że istnieje bardzo wiele dziedzin w których takie rozróżnienie dzieli całe grupy ludzi i niepotrzebnie szufladkuje poszczególne jednostki. Rynki finansowe są tego bardzo dobrym przykładem.

Przez wiele lat początkowego rozwoju, jako rynkowy spekulant oraz inwestor twierdziłem, że jedynym sposobem na pełną kontrolę własnych poczynań jest posiadanie pełnej formalizacji stosowanego systemu. Oznaczało mniej więcej tyle, że potrzebowałem posiadać odpowiedź na każdą sytuację rynkową, gdyż tylko wtedy mogłem ocenić czy postępuję poprawnie. Jak bowiem inaczej zdecydować czy podjęło się dobrą czy złą decyzję? Okazuje się, że istnieją takie sposoby, a najlepszym z nich jest zwyczajna kontrola osiąganych wyników przez podsumowanie zysków i strat z rachunku maklerskiego.

Algorytmy tradingowe – bo tak nazywają się automaty pozwalające w pełni usystematyzować handel na rynkach finansowych – są dobrą odpowiedzią, gdy interesuje nas wielowątkowe działanie pozbawione subiektywnej oceny. Jest to sposób na osiąganie wyników dalece wykraczających ponad średnią, jednak tylko w przypadku, gdy posiadamy odpowiednio przygotowaną wcześniej strategię i jesteśmy w stanie zamienić ją na kod warunkujący postępowanie w każdej napotkanej sytuacji. Zastosowanie podobnych modeli pozwoliło mi po raz pierwszy osiągać regularne zyski na giełdzie, toteż przez wiele lat wydawało mi się, że jest to jedyna słuszna droga.

Okazuje się jednak, że zbierając doświadczenie oparte na danych liczbowych, statystyce czy później algorytmach – udało mi się wypracować pewne umiejętności oceny skuteczności danych rozwiązań. Tym samym jestem w stanie dzisiaj analizować informacje, które ciężko jest przełożyć na język zero-jedynkowy rozumiany przez maszynę. Nawet jeśli jest to możliwe, to moje umiejętności programistyczne nie są na takim poziomie, abym był w stanie w ten sposób pracować. Dołożenie jednak subiektywnej oceny wydarzeń,  jakie mają miejsce na rynku zaraz po tym jak ilościowo ocenię perspektywy danego rynku – pozwala osiągać mi w ostatnich latach niesamowite wyniki.

Ostatnio ktoś przypomniał mi o regule 10 000 godzin, jakie trzeba spędzić nad danym zagadnieniem, aby móc mówić zaawansowaniu w danej dziedzinie. Rynki finansowe i zarządzanie w biznesie to właśnie takie zagadnienia na które poświęciłem niezliczoną już ilość godzin, a licznik nadal rośnie. Olśnienia doznałem jednak dopiero podczas lektury książki pt. „Sygnał i szum. Sztuka prognozowania w erze technologii”, której autorem jest Nate Silver. Otóż jej autor w ramach pierwszych 100 stron pokazuje jak w świecie baseballu, nawet najlepsi statystycy nie są w stanie dorównać łowcom talentów, którzy wspierają swoje subiektywne decyzje przez dodanie danych liczbowych do procesu analitycznego.1

Nawet jeśli decyzje podejmowane na bazie modeli statystycznych są w stanie dawać znakomite rezultaty, to nigdy nie będą one lepsze od tych, które przefiltrowane są dodatkowo przez umysł doświadczony w danej dziedzinie. Tym samym najlepsi biznesmeni, kupując biznesy nie zawsze posługują się jedynie analizą sprawozdań finansowych ale starają się również poznać zespół oraz przyjęty przez niego model zarządzania. Dzięki takiemu podejściu nawet biznes, który na papierze nie przynosi zysków, można poddać restrukturyzacji, której efektem będzie dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy manager poza danymi statystycznymi oceni także potencjał osób, produktu, marki czy całego rynku.

Takiej umiejętności efektywnego łączenia subiektywnej oceny opartej na zebranym doświadczeniu wraz z analizą twardych danych statystycznych życzę również i Tobie.


1. Wykorzystywane wskaźniki są często jedynie trochę mniej zaawansowane od tych, które tworzą statystycy lub nawet to właśnie wyniki pracy tych drugich są bezpośrednim wsparciem dla decyzji podejmowanych przez łowców talentów.