Myśli kreują rzeczywistość. Niekiedy jednak utrudniają budowę tej rzeczywistości w jakiej akurat chcielibyśmy żyć. Nie mam tutaj na myśli rozważań rodem z klasztorów buddyjskich. Bardziej chciałbym wskazać, że bardzo często znaczenie, jakie przypisujemy pewnym zdarzeniom tworzy nasz świat. Przypisane znaczenie, a nie zdarzenia same w sobie. Przeramowanie pozwala wyjść z ograniczeń i nadać im nowy sens. Taki, który popchnie nas do przodu.

Czy uczestniczyłeś kiedyś w spotkaniu, które wywoływało u Ciebie stres? Mogło tak być przy okazji rozmowy kwalifikacyjnej, pierwszego spotkania z przyszłym teściem czy po zatrzymaniu przez drogówkę. Bez względu na okoliczności, stres jest pozostałością po okresie w którym człowiek musiał stawić czoła niebezpieczeństwu lub przed nim uciec. Taki miał wybór.

Jako, że dzisiaj ciężko jest spotkać na ulicy tygrysa szablozębnego, a większość sytuacji jest z perspektywy czasu nieistotna – nie pozwólmy by emocje nas wciąż blokowały, gdyż większość zdarzeń nie stanowi dla nas realnego zagrożenia. Faktem jest, że można za kontrargument przyjąć, że to nie realia, a jedynie rodzaj zagrożenia się zmienił. Mimo to wolę przyjąć, że chłodna analiza dotycząca możliwości potrącenia przez samochód, pozwala na przyjęcie takiego planu, którego realizacja zapewni mi wysokie prawdopodobieństwo pełnego bezpieczeństwa. Strach jest wtedy niepotrzebny.

Miało być jednak o przeramowaniu. Otóż jest to narzędzie rodem z NLP, aczkolwiek na potrzeby tego wpisu przyjmijmy, że jest to system psychologiczny pozwalający na stosunkowo proste pozbywanie się większości barier (zakładam, że niektóre największe traumy wymagają bardziej zaawansowanej pracy).

Weźmy przykład wysokiej temperatury. Pracując ciężko fizycznie na świeżym powietrzy zależałoby nam na tym, aby słońce jednak schowało się za chmurami. Wtedy odczuwalna temperatura byłaby niższa, a nasze praca mogłaby okazać się przyjemniejsza. Załóżmy jednak analogiczną sytuację w której mamy do czynienia ową wysoką temperaturą. Zamiast pracy, przychodzi pora na odpoczynek nad wodą i chęć opalania się. Wtedy te same warunki pogodowe odczytywane byłyby przez nasz umysł, jako bodźce pozytywne. Mimo, że są to te same warunki, a my moglibyśmy być tą samą osobą, która w danym momencie może wykonywać pracę, bądź leżakować na plaży.

Reasumując, warunki jakie napotykamy w życiu często nie podlegają zmianie bez względu na to jaki rodzaj emocji im przypiszemy.

Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu.
Epiktet z Hierapolis

Osiągnięcie odpowiedniego poziomu rozwoju potrafi obdarować nas szczęściem. Dlaczego? Ano dlatego, że taki rodzaj emocji przypisujemy progresowi. Tak samo można nadać odpowiedni ładunek emocjonalny większości elementów życiowej układanki. Głębsze rozważania na temat tego zagadnienia są przedstawione w dziesiątkach poradników dotyczących programowania neurolingwistycznego, dlatego podaruję sobie zagłębianie się w teorię.

Od strony praktycznej najważniejsze powinno być dla Ciebie to, aby:

  • każde kolejne zadanie z dziedziny, którą słabiej znasz, a przez to jej nie lubisz, sprawiło Ci przyjemność z możliwości uzyskania specjalizacji w kolejnych obszarach (powiększanie portfolio doświadczeń)
  • każde kolejne spotkanie z osobą za którą nie przepadasz było nauką raczenia sobie z trudnymi relacjami, tak abyś w pracy czy biznesie mógł robić interesy ze wszystkimi
  • każdy kolejny dzień, który zaczniesz od wstania lewą nową, sprzeczki czy złej wiadomości, spowodował że wykreujesz w sobie możliwość zwiększania energii w chwilach, kiedy naprawdę Ci się nie chce
  • każda kolejna trudność była odbierana jako wyzwanie na drodze do osiągnięcia wielkości

Tylko od Ciebie zależy jakie znaczenie przypiszesz każdemu z aspektów w swoim życiu. Nawet tragedie mogą niekiedy okazać się źródłem motywacji, by iść dalej. Wszystko w imię tego, by osiągać coraz więcej, pomimo przeciwności losu. W końcu przeciwności wcale nie muszą nimi być. Prawda?! ;)