Komentatorzy rynku walutowego mają to do siebie, że często wypowiadają się w sposób dualny, czyli taki w którym zakłada się, iż rynek może pójść w jedną stronę ale może też pójść w drugą. Czasami stanowi to próbę zabezpieczenia się przez błędną prognozą, jednak w wielu przypadkach spekulacja polega na reagowaniu na spełnianie się poszczególnych scenariuszy. Wytypowanie możliwych ścieżek – nawet, jeżeli wzajemnie się one wykluczają – powoduje, że spekulantowi łatwiej jest reagować na zastane zmiany. A same analizy mają służyć właśnie trafnemu podejmowaniu decyzji.

W związku z powyższym fakt, że odniosę się poniżej do przeprowadzonej przeze mnie analizy na łamach miesięcznika Equity Magazine oraz niniejszego bloga, która opisywała ruch możliwy tylko w jednym kierunku – nie wynika z tego, że posiadam lepsze narzędzia lub jestem lepiej przygotowany do pracy od innych uczestników rynku. Wynika natomiast z tego, że jako wieloletni spekulant jestem w stanie zawierzyć wypracowanym metodom, gdy sygnalizują one wysokie prawdopodobieństwo podążenia rynku w takim, a nie innych kierunku. Jestem niekiedy szczególnie pewny swoich racji, gdy rynek jako mechanizm naczyń połączonych, wykazuje możliwość szeregu zmian, które są od siebie zależne.

Przeszło 3 miesiące temu opublikowałem na blogu artykuł pt. „Wojna walutowa. Arcyciekawa sytuacja”, który to zawierał komentarz dotyczący momentu diametralnych zmian na trzech bardzo interesujących mnie rynkach: EUR/USD, USD/JPY oraz USD/PLN.

Poziomy w momencie publikacji wpisu:

  • EUR/USD 1,3920
  • USD/JPY 101,50
  • USD/PLN 3,0150

Aktualnie obowiązujące poziomy:

  • EUR/USD 1,3191
  • USD/JPY 103,93
  • USD/PLN 3,1959

Oznacza to, że omawiane pary zyskały od publikacji tekstu kolejno +729, +243 oraz +1809 pipsów, gdyby przyjąć otwarcie pozycji w zgodzie z opublikowaną analizą. Wpis rozszerzyłem o screeny z otwartych pozycji na koncie realnym, co dodatkowo podkreśliło pewność z jaką oczekiwałem przyszłych zmian. Jak się później okazało, kolejne pozycje otwarte na fali tego opracowania, przyniosły kolejne profity (publikowałem na bieżąco swoje typy na moim kanale na Twitterze: @TraderTeamDenon). Nie otworzyłem jedynie tych trzech pozycji, które zostałyby utrzymane przeze mnie aż do teraz, jednak operacje na rachunku realnym dla którego strategia zakłada podejście typu Global Macro Trading dały zysk w wysokości +40,08% do rachunku. Nadal mowa o realnym kapitale.

Uważam, że należy się chwalić sukcesami – szczególnie, jeżeli na rynku Forex słyszy się o tak dużej liczbie niezadowolonych uczestników. Mam w tym przypadku na myśli sierpniowy numer polskiego wydania miesięcznika Forbes w którym to autorka przedstawiła możliwości traderów indywidualnych w niekorzystnym świetle. Jako wieloletni fan i czytelnik tego magazynu powstrzymam się od punktowania redakcji za tak duże niedociągnięcia, szczególnie jeżeli na ich funpage’u wyraziłem już swoje niezadowolenie kilkoma zwięzłymi akapitami. Powodem takiej opinii wśród większości początkujących traderów jest najczęściej dominujący brak odpowiedniego przygotowania oraz poświęcenia stosownej ilości czasu na zdobycie doświadczenia wystarczającego do pracy na tak skrajnie konkurencyjnym polu, jakim jest rynek walutowy.

Na początku wpisu opublikowałem link do analizy o której wspomniałem. Jej szerszą wersję podpartą częścią szkoleniową w której tłumaczę, jak wypracowałem strategię umożliwiającą  osiąganie podobnych wyników – opublikowano na łamach 27 numeru Equity Magazine.

Zachęcam do zapoznania się z materiałami i zyskania przewagi mogącej zadecydować o rynkowym sukcesie. W końcu 2781 pipsów piechotą nie chodzi!

  • Andrzej

    Na pewno wykorzystywanie okazjonalnych sytuacji jest godne uwagi, być może przydałoby się opracować jakiegoś rodzaju system zarządzania ryzykiem w zależności od wiarygodności danego sygnału.
    W ramach dyskusji na temat okazji inwestycyjnych pozwolę sobie na wpis odnośnie do sygnałów psychologicznych.

    Tuż przed końcem roku była premiera filmu „Wilk z Wall Street”. Kiedy czytałem książkę dr Alexandra Eldera pt. „Sprzedaż i krótka sprzedaż” w ostatnim rozdziale zamieścił on notę o sygnałach psychologicznych, które mogą być sygnałem ostrzegawczym przed jakiegoś rodzaju ruchem. Podał on przykładany zarówno te, które zadziałały, jak i te, które nie. Oczywiście tego typu sygnały mogą być co najwyżej inspiracją do poszukiwania potencjalnych okazji inwestycyjnych, a nie analizą samą w sobie, tym niemniej po ponad pół roku w moim mniemaniu warto zrobić bilans. W książce Alexandra Eldera, jeden z przykładów, o którym mówił, był to moment, w którym istotnie udało mu się skoncentrować i znaleźć przesilenie w trendzie na spadkowe, ale później indeks japońskiej giełdy po drobnym zejściu pofrunął na nowe szczyty. Pytanie, czy i tym razem będzie tak samo? Poniżej zamieszczam wykresy, które są mimo wszystko bardzo sugestywne w swoim przekazie. W zasadzie można by przyjąć system inwestycyjny polegający na zajęciu serii niedźwiedzich pozycji, po tego rodzaju filmie z jakimś stopem, a następnie zamknięcie z zyskiem pozycji po po naruszeniu jakiejś średniej, dotknięcia RSI 60, czy cokolwiek innego. Post factum można powiedzieć, że film Wilk z Wall Street zapowiedział, przynajmniej przejściowy okres deflacyjny. W Stanach tylko na chwilę, a w gdzie indziej do dzisiaj. Pytanie co będzie za pół roku, rok? Może stanie się dokładnie tak samo jak miało to miejsce kiedy dr Alexander Elder znalazł miejsce krótkoterminowego przesilenia po czym po zamknięciu pozycji z zyskiem ominęła go wielka hossa w Japonii?

  • Andrzej

    Ponieważ poniżej nie wyświetliły mi się obrazki postaram się dodać najpierw jeden.