Myślałem, że zeszła niedziela (20 marca 2016) niczym szczególnym się nie wyróżniała, poza tym, że był to ostatni dzień kolejnego tygodnia, który już minął. Okazało się jednak, że mieliśmy pewną specjalną okazję. Otóż w mediach społecznościowych przewijał się temat Międzynarodowego Dnia Szczęścia (#InternationalDayOfHappiness). Pobieżna analiza zagadnienia pozwoliła mi dojść do pewnego wniosku, którym się z Wami podzielę.

Według mojej interpretacji, zadaniem wspomnianej powyżej akcji jest przypomnieć ludziom, aby cieszyli się swoim szczęściem. Pytanie brzmi tylko: czy prawdziwemu szczęściu trzeba w ten sposób dopomagać? Otóż wydaje mi się, że nie. Abyśmy mogli przejść do konkluzji, niezbędne jest najpierw, abym opisał co według mnie jest szczęściem. Zabawne w tym wszystkim jest to, jak duży związek stan ten ma dla mnie z interdyscyplinarnym podejściem do życia. Nie da się odczuwać przecież pełnej radości, gdy tylko w jednym aspekcie życia układa nam się tak jak byśmy tego chcieli. Co prawda lepiej jest, aby chociaż w jednej sferze było dobrze, aniżeli w żadnej, jednak tyle razy słyszy się o mistrzach w danej dyscyplinie, którzy są zwyczajnie nieszczęśliwi. Powinno dać to do myślenia wszystkim tym, którzy skupiają się tylko na wybranym elemencie egzystencjalnej łamigłówki.

Jedni mogą odnieść sukces w pracy, inni w sporcie, a jeszcze inni mogą uznać, że ich relacje z bliskimi są na tyle dobre, że już nic więcej im w życiu nie jest potrzebne. Prawda jest jednak taka, że uczuciem ciężko jest wykarmić rodzinę, a brak spełnienia w czymś, co robimy tylko i wyłącznie dla siebie (np. sport czy hobby) potrafi mocno wyładować akumulatory. Dobrze jest mieć zatem jak najwięcej pod kontrolą. Wtedy możemy niezależnie pracować nad każdym elementem, by całość dała dopiero efekt spełnienia. Wiem z doświadczenia, że mieszanka takiego uczucia wraz z odrobiną odpowiednich splotów wydarzeń – potrafi przynieść stan nazywany szczęściem.

Przy opisywanym podejściu można spotkać się co prawda z krytyką, że życie zbytnio poukładane traci swój urok. Wolę jednak iść do przodu przez dokładanie kolejnych cegiełek do fundamentów mojego szczęścia, niż siedzieć bezczynnie, nie robiąc nic w tym zakresie. Zdaję sobie sprawę, że dobrze byłoby podać pewną konkretną receptę, dlatego też przypomnę o pewnym temacie, który poruszałem już rok temu. Mianowicie o profesjonalnym planie działania, który potrafi sprawić, że zaczniecie osiągać wyznaczone cele. Mowa o konkretnym wzorze, którzy możecie wykorzystać już dzisiaj! Przypominam też, że cały niniejszy blog jest swego rodzaju opisem strategii osiągania sukcesu i szczęścia w życiu. Zachęcam zatem do głębszej lektury, rozpoczynając przykładowo od wątku przewodniego w dzisiejszym wpisie, czyli od planowania, a dopiero potem przechodząc do wzoru profesjonalnego planu działania.

Tym razem zakończę pewnym chińskim przysłowiem, które może się przydać w trakcie procesu układania życia w celu osiągnięcia interdyscyplinarnego spełnienia. Jego parafraza brzmi następująco: 

Jeżeli wydaje Ci się, że masz mało czasu, to znajdź sobie więcej zajęć.