Ostatnie tygodnie w polskich mediach, to ciąg kolejnych wiadomości z których wynika, że już niedługo będziemy płacili 4 złote za franka szwajcarskiego. Ma to być efekt planowanego na 30 listopada 2014 roku referendum w sprawie zwiększenia rezerw złota przez SNB (ang. Swiss National Bank) tj. Szwajcarski Bank Narodowy.

W referendum podnoszone będą trzy kwestie:

  • sprowadzenie aktualnych rezerw złota z zagranicy (ok. 30% całości)
  • powrót do poziomu rezerw sprzed 2000 roku przez zakup 1500 ton kruszcu
  • ustanowienie 20% zabezpieczenia franka szwajcarskiego w złocie

Na uwagę zasługuje fakt, że propagatorem referendum jest nacjonalistyczna Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), która w swoich poglądach jest przeciwna przynależności Konfederacji Szwajcarskiej do Unii Europejskiej, a także wyraża opinię, że frank nie powinien być związany ze słabym euro. Brak zgody na wpływ ECB na politykę monetarną Szwajcarii zaraz obok chęci sprowadzenia zaległych rezerw z Wielkiej Brytanii i Kanady powoduje, że część Szwajcarów przyjmuje proponowane rozwiązanie, jako podstawę przyszłej autonomii.

Utrzymywanie przez SNB kursu EUR/CHF wymaga pompowania ogromnych ilości kapitału do systemu w celu osłabienia swojej waluty. Już teraz ocenia się, że frank jest znacznie niedowartościowany w stosunku do europejskiej waluty, co w przypadku zwiększenia rezerw oznaczałoby ekstremalny wzrost wydatków na utrzymanie aktualnego stanu wymienialności dwóch wspomnianych walut. Szwajcarzy są świadomym ekonomicznie narodem, gdzie przeciętny obywatel może w pierwszym odruchu przyjmować chęć posiadania w portfelu waluty, która ma większe obłożenie w złocie. Prawda jest jednak taka, że już teraz zaufanie do franka jest bardzo wysokie, a zwiększenie rezerw doprowadziłoby do ogromnych utrudnień w prowadzeni eksportu, który stale rosnąc osiągnął w Szwajcarii jeden z największych poziomów od 1950 roku.

Nawet przyjęcie w ramach referendum nowych ustaleń nie oznaczać będzie wcale tego, że zmiany nastąpią od razu. Parlament będzie miał bowiem 3 lata na wprowadzenie nowego prawa na którego wdrożenie SNB będzie miało kolejnych 5 lat. Może się zatem okazać, że dokonane ewentualnie zmiany nie będą miały drastycznej formy. Ostatecznie nawet większość w referendum nie gwarantuje zwiększenia rezerw złota, bowiem po jej uzyskaniu na szczeblu krajowym, każdy z kantonów ma obowiązek sprawdzenia czy na jego terenie chęć zmian jest również przeważająca. Tylko w przypadku, gdy w większości państw wchodzących w skład konfederacji (kantonów) uzyska na swoim terenie odpowiednie proporcje – parlament będzie mógł przystąpić do działania na szczeblu centralnym.

Odchodząc na koniec nieco od samego przebiegu referendum należy odnieść się do sprawy polskich kredytobiorców, którzy zaciągnęli swoje zobowiązania we frankach szwajcarskich. W końcu to do nich kierowany jest głównie komunikat o zagrożeniach płynących z potencjalnej aprecjacji szwajcarskiej waluty w stosunku do polskiego złotego. Rzeczywistość jest jednak taka, że każdy uczestnik życia w wolnorynkowej rzeczywistości – której 25-lecie ostatnio świętowaliśmy – ma prawo zabezpieczyć się przed niekorzystnymi zmianami kursu walutowego. W tym celu można wykorzystać platformę walutową na której otworzy się pozycję przeciwstawną do posiadanego zobowiązania lub możliwość spłaty zadłużenia przy aktualnym kursie. Można nabyć też odpowiednią opcję walutową, która za odpowiednią premię (składkę ubezpieczeniową) umożliwi uzyskanie wypłaty, gdyby określony scenariusz faktycznie się zrealizował.

Zdaję sobie sprawę, że powyższe stwierdzenie może nie być w smak większości frankowych kredytobiorców, jednak nikt nikogo do zobowiązania w określonej walucie nie zmuszał. Skoro w przypadku tradycyjnych inwestycji walutowych nikt nie zwraca pieniędzy za poniesione straty, to dlaczego inaczej miałoby być przy kredytach hipotecznych?! Szczególnie jeżeli większość z nich pomimo niekorzystnej zmiany kursu jest nadal w długim terminie opłacalna, gdy porówna się je z kredytami złotowymi zaciągniętymi w podobnym okresie.

Kurs CHF/PLN powinien w niedalekiej przyszłości być bardziej zależny od tego co będzie się działo na parze EUR/PLN, niż od faktycznych zmian, jakie może przynieść za sobą sprawa referendum. Największe zdziwienie będzie natomiast wtedy, gdy kurs za jakiś czas okaże się utrzymywać w okolicy 3.50 lub też poniżej tego poziomu.

Disclaimer: niniejszy tekst stanowi osobiste stanowisko autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja.

  • Andrzej

    Ja jestem zwolennikiem silnej waluty, ponieważ w długim terminie dla państwa ważne jest to, jacy ludzie w nim są. Silna waluta przekłada się na tańsze komputery, kursy czy choćby wyjazdy zagraniczne. Wysokiej klasy specjaliści emigrują do państw, o walucie silnej.
    Odnośnie standardu złota moim zdaniem w przewidywalnym terminie większe szanse na wprowadzenie standardu złota ma Rosja niż Szwajcarii, choć Szwajcarii w tym względzie również kibicuję.
    Rosja powiększa swoje rezerwy surowcowe. Przeczytałem nawet, że Rosja zdecydowała się na państwowy skup palladu. Pytanie co by się stało na parze RUBUSD, gdyby się okazało, że rubel ma oparcie w złocie i załóżmy jeszcze jakiś innych surowcach.
    Swoją drogą obecnie jest ciekawa sytuacja na parze RUBUSD, do tej pory rubel nieustannie spadał, natomiast w ciągu ostatnich dwóch tygodni utworzyła się formacja przypominająca szczyt, nie jest to jeszcze potwierdzone, ale wygląda na pewno dość interesująco.