Każdy z nas ma odmienne podejście od pożyczania pieniędzy. Jeżeli jednak prośbę o pożyczkę otrzymujemy od znanej nam dobrze osoby, to zazwyczaj jesteśmy bardziej skłonni do wykonania przelewu. Tym bardziej, że dzisiaj przekaz przez np. „BLIK” można wykonać w kilka sekund. Wystarczy podać odbiorcy przelewu 6-cyfrowy kod z aplikacji banku.

“Pożyczysz mi 100 ?”

Od takiej wiadomości zazwyczaj się wszystko zaczyna. Napisałem „zaczyna”, gdyż moment w którym koleżanka, brat, żona, tata czy teściowa piszą do nas na komunikatorze typu Messenger, to dopiero początek.

W chwili, gdy zgodzimy się na udzielenie szybkiej pożyczki zabawa nabiera tempa.

Wróćmy jednak do początku. Otóż zbyt wiele osób ustawia proste hasła zabezpieczające. Przez to bardzo łatwo przejąć ich konta w mediach społecznościowych. Jeżeli do tego to samo hasło używane jest w wielu serwisach jednocześnie, to przy wycieku w jednym miejscu – automatycznie nasze hasło przypisane najczęściej do określonego adresu e-mail – jest sprawdzane w dziesiątkach innych serwisów. Takim prostym sposobem zostaje przejęte konto bliskiej Tobie osoby.

Tak więc otrzymałeś wiadomość. Myślisz sobie, że skoro jest potrzeba, to należałoby pomóc. Niewiele myśląc podajesz kod Blik na czacie w komunikatorze i już. Wracasz do swoich zajęć.

Stopa w drzwiach została jednak włożona!

Powyższym terminem określa się jedną z podstawowych technik manipulacji szeroko opisywaną w literaturze przez prof. Roberta Cialdiniego. Polega ona na tym, że osoba chcąca wpłynąć na nasze decyzje rozpoczyna od drobnej prośby czy przysługi, której spełnienie otwiera drogę do kolejnych. Następne są już jednak coraz bardziej wygórowane.

Dalej pojawia się pytanie o 200, 1000, 5000 lub więcej (waluta do wyboru). Wszystko zależy od tego, jak bardzo damy się wciągnąć. Jako ciekawostkę dodam, że znam przypadki w których syn myśląc, że otrzymuje prośby od ojca będącego na stałe za granicą – przesyłał ogromne kwoty. Trwało to kilka tygodni, a kwoty stale rosły. Pewnego dnia jednak zaczęło brakować pieniędzy i sprawa wyszła na jaw. Było już jednak trochę późno.

Wielu zastanawia się, jak można było aż tak dać się nabrać. Składa się jednak na to wiele aspektów, które można byłoby próbować uwzględnić jako argument usprawiedliwiający działanie ofiary.

  • sposób komunikacji był zgodny z tym w jaki ojciec z synem utrzymywali ze sobą kontakt
  • podszywający się po analizie historii konwersacji dostosował język, aby przypominał ojca
  • ofiara sama utwierdzała się w przekonaniu, że robi dobrze, skoro już się zaangażowała
  • chęć udzielenia pomocy była tak silna, że przysłaniała logiczne myślenie

Moglibyśmy tak mnożyć. Prawda jest jednak taka, że w wielu przypadkach zawodzi nie kto inny, tylko człowiek. To on jest najsłabszym ogniwem. Dlatego też w wiadomościach na komunikatorach, e mailach, połączeniach głosowych czy nawet twarzą w twarz – kluczem jest socjotechnika i wpłynięcie na drugiego człowieka.

W tym przypadku wystarczyło chwycić za słuchawkę i upewnić się czy ojciec faktycznie jest w potrzebie. Pierwszym znakiem ostrzegawczym było to, że prośba odbiegała od normy (ojciec wcześniej nie pytał o pożyczki). Nawet jeśli byłoby to normalne, to przed przelewem warto zawsze upewnić się czy sytuacja jest taka, jaką wydaje się na pierwszy rzut oka.

Wszystko dobrze, ale ostatecznie i tak nie będziemy wiedzieli, jak należałoby się zachować, gdy nie popracujemy nad zwiększeniem naszej świadomości na temat zagrożeń. W języku angielskim takie dokształcanie się ma nawet swoje określenie: „Security Awareness Training” i jest to właśnie jeden z obszarów w sprawie których możesz do mnie napisać na adres: rafaljaworski@erjot.in

Aha i mam jeszcze pytanie. Pożyczysz mi 100?